Piętnastolecie Alcons Audio

Wywiad z Tomem Backiem

UDOSTĘPNIJ:
28-06-2018

Świętując swoje piętnastolecie, holenderska firma Alcons Audio w tym roku szczególnie mocno zaznaczyła swoją obecność na targach Prolight + Sound we Frankfurcie. Jej największy system liniowy, LR28, wyposażony w innowacyjną technologię Pro Ribbon, uświetnił m.in. niezwykle efektowne pokazy firmy PRG odbywające się na Festhalle, zaś na samym stoisku Alconsa mogliśmy zapoznać się z produktami przeznaczonymi do instalacji stałych, w tym również kinowych. Korzystając z okazji, przeprowadziliśmy wywiad z współzałożycielem firmy, Tomem Backiem.

Przemysław Waszkiewicz: Jak wiadomo, każdy łańcuch jest tak silny jak jego najsłabsze ogniwo. Co według ciebie jest takim ogniwem w nowoczesnych systemach nagłośnieniowych?
Tom Back, Alcons Audio:
Jako osoby odpowiedzialne za reprodukcję dźwięku musimy brać pod uwagę to, jak brzmiał u źródła, w oryginale, czyli co miał na myśli artysta. Innymi słowy, mamy uczynić ten przekaz głośniejszym i zrozumiałym dla większej grupy ludzi. To jest w zasadzie jedyne zadanie tych wszystkich „pudełek”, które widać na naszym stoisku. W całym łańcuchu produkcji muzyki można wskazać wiele potencjalnych najsłabszych ogniw. Dyskutujemy wiele o monitorach studyjnych, dźwięku cyfrowym, ponieważ w obecnych czasach wszystko idzie w stronę cyfry, zapewne nie bez przyczyny. 48 kHz już nie wystarcza, więc przechodzimy do 96, a nawet 192 kHz. Czy na pewno powinniśmy? Cóż, technologia nas nie ogranicza – dyski są odpowiednio pojemne, dwa terabajty można kupić w cenie poniżej 100 euro. Telefonia komórkowa funkcjonuje w standardzie 4G i mówi się już o 5G, dane przesyłane są światłowodami, więc cóż takiego hamowałoby nas przed próbkowaniem z częstotliwością 192 kHz, skoro uważa się, że to daje najlepszą jakość dźwięku? Właściwie nic, więc zróbmy to! W ten sposób dźwięk trafia na nasze „terytorium”, po którym się poruszamy jako inżynierowie. W końcu zaś natrafia na ponad stuletnią technologię produkcji głośnika, która de facto przez ten czas zmieniła się dość nieznacznie. Nie jest to bynajmniej przytyk w stronę producentów głośników, którzy robią znakomitą robotę, ale w kwestii samej budowy przetworników są to raczej stopniowo wprowadzane drobne usprawnienia, podczas gdy potrzeba tutaj przełomu (ang. quantum leap). Przykładowo – gdy przechodziliśmy z domeny analogowej do cyfrowej, pojawiały się głosy twierdzące, że to zabrzmi zimno, nienaturalnie itp. Dziś mamy to już za sobą, dywagując raczej, czy lepiej użyć próbkowania 96 czy 192 kHz. Dyskusja ta okazuje się zupełnie bezcelowa, kiedy na koniec dnia okazuje się, że do promowania wyprodukowanej przez nas sztuki, gdy chcemy ją przedstawić szerszej publiczności, używamy „średniowiecznych” technologii, dla których nawet próbkowanie 24 kHz byłoby wystarczające, gdyż większość systemów nagłośnieniowych nie osiąga płaskiej charakterystyki częstotliwościowej nawet powyżej 12 kHz. Mamy tu zatem do czynienia z niedopasowaniem tego, co jest po jednej stronie (technologia produkcji) do drugiej strony (niedoskonałość systemów nagłośnieniowych).

 

 

Z drugiej zaś strony zespoły cały czas tworzą, jeszcze niedawno kupowaliśmy płyty CD z ich nagraniami, a dziś digitalizacja przynosi inne problemy – pobieramy muzykę z iTunes i podobnych źródeł, co przynosi nowe wyzwania dla przemysłu muzycznego. Jak widzimy, zostało to powszechnie zaakceptowane, wskutek czego sprzedaż płyt CD spadła. Po co je kupować, jeśli można przechowywać muzykę wygodniej, w niehardware’owym formacie? W rezultacie coraz trudniej zarabiać pieniądze, gdyż software daje się łatwiej skopiować niż płyty, winyle itp. W tej sytuacji znacznie większą rolę w promowaniu muzyki odgrywa koncertowanie, trasy i festiwale jako platforma do zarabiania pieniędzy. Jakościowo musi to konkurować z tym, co ludzie mają w domach. Zabawnym jest, że najpierw dostrzegł to przemysł kinowy. Jeśli ludzie mogą łatwo skopiować film z nośnika BluRay, to po co chodzić do kina, skoro lepszym doświadczeniem okazuje się obejrzenie go w domu? Płacisz pieniądze i w kinie siedzisz obok ludzi jedzących popcorn, siorbiących colę, co może drażnić.

 

Lub nie działa lewy kanał w systemie nagłośnienia, przez co ucieka nam połowa stereofonii w muzyce.
Dokładnie. A powinno być to zdecydowanie bardziej wzniosłe doświadczenie. Dlatego branża kinowa, teatralna oraz nagłośnieniowa potrzebuje wynalazku na miarę tego, przez co przeszła branża studyjna (przejście na cyfrę). W branży kinowej przeszliśmy digitalizację, różne standardy kompresji dźwięku, by w końcu mieć dostęp nawet do standardów bez kompresji.
Bywa jednak, że dźwięk w kinie nie jest odpowiednio zrozumiały. Branża skupiła się na zwiększaniu mocy głośników, co niestety nie wniosło nic istotnego do wzrostu jakości. Wprowadzając standard Atmos, firma Dolby chciała mieć lepszą kontrolę nad tym, jaki sprzęt jest faktycznie instalowany w kinach. Pomimo tych starań, reprodukcja dźwięku nadal pozostawia wiele do życzenia, a od niej przecież tak wiele zależy. I tu leży sedno sprawy – studio produkcyjne dokłada wszelkich starań, by film brzmiał i wyglądał jak najlepiej. W obrazie miały miejsce przełomy takie jak ekrany typu fixed LED, a w dźwięku wciąż nie zaszło nic na tę miarę. To samo w dotyczy branży festiwalowej. Jak wielu ludzi po koncercie na pytanie: „Jak to brzmiało?” odpowiada, „Aaa, ok”. Albo częściej: „Koszmarnie, nie mogłem nic usłyszeć/zrozumieć!”? Zatem w tej domenie jest jeszcze sporo do poprawienia.

 

 

Więc jak zdefiniowałbyś wasz cel ?
Myślę, że zawsze podstawowym celem było uzyskanie zrozumiałości, od kiedy nieme kino przeszło do udźwiękowionego w latach dwudziestych ubiegłego wieku. W kolejnych latach popularne stało się koncertowanie, festiwale, nastała era Woodstocku, podczas której powstało większość firm nagłośnieniowych i wielkoformatowe systemy koncertowe. Od tamtej pory minęło już pięćdziesiąt lat. Dokąd zatem zmierzamy?

 

 

Jak w procentach mógłbyś określić proporcję działań Alconsa pomiędzy rynkiem nagłośnienia kinowego oraz systemów live?
Jest oczywiście jeszcze cały świat pomiędzy, czyli rynek instalacyjny. Wskutek integracji rynku instalacyjnego z kinowym, powstały – nazwijmy to – obiekty hybrydowe. Jako firma ogarniamy szeroki zakres rynku, od małych kin domowych, aż po wielkoformatowe systemy koncertowe. Mówią wprawdzie, że nie powinno się rozszczepiać zbyt mocno, ale w naszym odczuciu posiadana przez nas technologia może zaoferować lepszy dźwięk na obu pułapach. Pomimo szerokiego rozdźwięku w tych zastosowaniach, możemy zaaplikować im tę samą technologię, poczynając od domowego HiFi, aż po koncerty na arenach mieszczących czterdzieści tysięcy ludzi. To jest coś, czego nie zrobiono nigdy przedtem.

Wracając do twojego pytania, najbardziej skupiamy się na rynku instalacyjnym, ze szczególnym uwzględnieniem szeroko pojętego kina. Dwa lata temu zdecydowaliśmy się zająć również kinami domowymi. Systemy, które tam instalujemy, przypominają mniejsze kina komercyjne.

AUTOR: Przemysław Waszkiewicz

ZDJĘCIA: Przemysław Waszkiewicz

PRODUCENT: Alcons Audio - www.alconsaudio.com

DYSTRYBUTOR: Aplauz - www.aplauzaudio.pl

reklama
galeria

TAGI:

Alcons Audio
Magazyn AVintegracje dedykowany specjalistom branży systemów zintegrowanych, architektom i entuzjastom inteligentnych budynków.