[WYWIAD] Andrzej Rzepecki, Zygmunt Łodziński - VisionCube

UDOSTĘPNIJ:
30-05-2018

Jak wskazują analizy rynkowe najbardziej wpływowych organizacji zajmujących się rynkiem AV, w najbliższych latach czeka nas rewolucja na rynku przestrzeni biurowych. Tak naprawdę to nie prognozy, ale teraźniejszość. Już dzisiaj nieprzyjazne przestrzenie open space są zastępowane znacznie bardziej komfortowymi, małymi pomieszczeniami. Wzorem organizacji z Doliny Krzemowej część biur jest adaptowana na przestrzenie do odpoczynku, relaksu czy spotkań przy wspólnym posiłku, gdzie można nie tylko zjeść, ale także porozmawiać o projekcie. Z powierzchni biurowych powoli zaczynają znikać również wielkie sale konferencyjne, a telekonferencję czy wideokonferencję można dzisiaj prowadzić przy własnym biurku, w kuchni, a często nawet na sofie czy w hamaku w przestrzeni chill-out. Wszystko to sprawia, że w biurach zaczynają pojawiać się zupełnie inne rozwiązania sprzętowe niż kiedyś, co więcej – wiele urządzeń jest zastępowanych oprogramowaniem i przetwarzaniem w chmurze, co przynosi szereg korzyści. O nowych trendach sprzętowych i biurze dzisiaj rozmawialiśmy ze specjalistami z firmy VisionCube, która zajmuje się wdrażaniem rozwiązań IT i AV, a także na co dzień funkcjonuje w nowoczesnej przestrzeni biurowej wpisującej się w światowe trendy. 

 

Krakowska firma VisionCube została założona w 2010 roku. Pierwotnie zajmowała się sieciami teleinformatycznymi, jednak w niedługim czasie jej założyciel i prezes Andrzej Rzepecki zauważył, że coraz więcej klientów biznesowych, oprócz sprawnie działającej sieci, do funkcjonowania potrzebuje systemu umożliwiającego porozumiewanie się na odległość – zarówno w formie dźwięku, jak i obrazu. Kolejną obserwacją było to, że systemy wideokonferencyjne mogą pomóc ludziom nie tylko w prowadzeniu biznesu, ale również w życiu codziennym.  

 

 

Specjalnością firmy jest realizacja złożonych pod względem technologicznym projektów z zakresu szeroko pojętego IT oraz integracja wielu różnych systemów w spójną całość. Firma szczyci się tym, że nie boi się wyzwań, chętnie podejmuje się realizacji niestandardowych projektów, odpowiadających na bardzo specyficzne potrzeby klienta, oszczędzając czas i pieniądze przy zachowaniu najwyższych standardów jakościowych i komunikacyjnych. Jak przyznają szefowie firmy, najważniejsze w każdym projekcie jest to, aby dokładnie odpowiadał on potrzebom klienta. Istotna jest sprzedaż kompletnego rozwiązania, a nie tylko produktu w pudełku. VisionCube nie tylko oferuje wyjątkowe rozwiązania, również sam jest zarządzany w unikatowy sposób i mieści się w biurze, którego z pewnością nie można zaliczyć do typowej, korporacyjnej przestrzeni biurowej. Siedziba firmy została zaprojektowana zgodnie ze światowymi trendami, które zmieniają dzisiejszą przestrzeń pracy w miejsce przyjazne pracownikom i skrojone dokładnie według ich potrzeb. Swoją architekturą znacznie bardziej przypomina biura firm z Doliny Krzemowej niż klasyczny korporacyjny open space (od którego zresztą odchodzi już coraz więcej firm).

 

 

Przybywających gości od wejścia wita kuchnia z ladą barową, niewielkie, zamknięte przestrzenie wieńczą przeszklenia służące również jako tablice do pisania, na kilku ścianach znajduje się mech, a cała podłoga jest wykończona miękką wykładziną, dlatego że pracująca w firmie ekipa, z prezesem na czele, najlepiej czuje się, spacerując boso. Jak się dowiedzieliśmy, wielu gości przybywających na szkolenia czy spotkania daje się ponieść tej wygodzie i już po pierwszym dniu zamienia buty na skarpetki.

 

 

Co ciekawe, firma VisionCube daje dostęp do swoich zasobów również osobom z zewnątrz. Każdy, kto potrzebuje reprezentacyjnej przestrzeni do przeprowadzenia wideokonferencji, ze sprzętem umożliwiającym realizację takiego zadania, może po prostu wynająć znajdującą się tutaj salę konferencyjną z systemem Cisco Webex i połączyć się z dowolnym miejscem na świecie w komfortowych warunkach i z wykorzystaniem światowych standardów.  Dzisiaj w ramach firmy działają w istocie cztery różne marki tworzące wspólny organizm.

 

 

Spółką-matką jest VisionCube SA zajmująca się wdrażaniem rozwiązań IT, integracją systemów i systemami wideokonferencyjnymi dla najbardziej wymagającego sektora enterprise, odbiorców reprezentujących największy biznes, dużych klientów korporacyjnych, dla obiektów z wieloma salami, a także rozproszonych firm z wieloma oddziałami. Drugą marką jest VisionSpace wdrażająca rozwiązania w modelu subskrypcyjnym adresowane do nawet bardzo małych firm, startupów, jednoosobowych działalności czy klientów, którzy chcą zamienić część domu w biuro i pracować w oparciu o rozwiązania Cisco. Trzecią jest VisionLabs zajmujący się badaniami i rozwojem zagadnień związanych z IoT (Internet of Things), natomiast czwarta marka to InnovAid, która prowadzi działalność w trzecim sektorze – NGO.  Spotkaliśmy się z prezesem firmy Andrzejem Rzepeckim i dyrektorem operacyjnym Zygmuntem Łodzińskim, by porozmawiać o początkach firmy, jej działalności, dostępnych obecnie rozwiązaniach wideokonferencyjnych, wymaganiach klientów biznesowych i zmieniających się przestrzeniach biurowych. 

 


Andrzej Rzepecki, CEO/CTO VisionCube SA.


Zygmunt Łodziński, COO VisionCube SA.

 

Łukasz Kornafel, AVIntegracje: Wiem, że w przeszłości byłeś związany z działalnością IT i sieciami komputerowymi. Jak doszło do tego, że zainteresowałeś się systemami telekonferencyjnymi? 
Andrzej Rzepecki: 
Gdy zakładałem działalność gospodarczą, wtedy jeszcze jednoosobową, chciałem zajmować się sieciami. Wynikało to z faktu, że kończyłem informatykę o specjalności sieci telekomunikacyjne i teleinformatyczne. Rozmawiając kiedyś z jednym z kolegów z firmy dystrybucyjnej na temat rozwiązań sieciowych, usłyszałem pytanie, czy testowałem kiedyś bądź wgłębiałem się w rozwiązania wideokonferencyjne. Zawsze fascynowały mnie technologie, stwierdziłem więc, że trzeba spróbować. Szybko pojawił się pierwszy klient, który zapytał o wideokonferencję. Co ciekawe, trzy inne firmy stwierdziły, że jest to niewykonalny projekt, ponieważ chodziło o wdrożenie wideokonferencji w Polsce, w Danii, Anglii, Chinach i Tajlandii. Był to czas, gdy moja firma nie była na rynku jeszcze nawet przez rok, jednak gdy nie jesteśmy świadomi pewnych zagrożeń, to tym chętniej porywamy się na realizację tego typu zadań. Duże nakłady pracy sprawiły, że udało nam się wdrożyć ten projekt. Oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc zaczęliśmy realizować zamówienia dla kolejnych, coraz większych klientów i to spowodowało, że wideokonferencje zaczęły się w naszej firmie rozwijać. Szybko zobaczyłem, że wideokonferencje to nie wszystko i są potrzebne rozwiązania, które będą je uzupełniały, takie jak monitory, projektory, ekrany, sterowanie, dźwięk itd. W związku z tym zaczęliśmy obudowywać rozwiązanie wideokonferencyjne urządzeniami z branży AV, która pojawiła się również w naszej ofercie. 

Jaki jest obecnie główny obszar działalności firmy? 
Zygmunt Łodziński: 
Rdzeniem działalności naszej firmy są bez wątpienia rozwiązania wideokonferencyjne i wokół tego zagadnienia mamy zbudowane portfolio produktowe, które je uzupełnia. Świadczymy również usługi – zajmujemy się kompleksową opieką nad klientami, projektowaniem sal konferencyjnych, doradztwem na etapie budowlanym, wyborem rozwiązań, bo w dzisiejszych czasach jest bardzo ważne, aby na samym początku klient wybrał odpowiednią platformę odpowiadającą na wszystkie jego potrzeby, aż po ich wdrażanie, szkolenia i serwis. 

 

 

 

Jak narodziła się wasza współpraca z firmą Cisco? 
Zygmunt Łodziński
: Ze względu na to, że firma Polycom zwróciła się w stronę Microsoftu, potrzebowaliśmy alternatywy, dzięki której moglibyśmy lepiej zaspokajać potrzeby klientów. W tamtym czasie produktem, który w szczególny sposób przykuł naszą uwagę, było rozwiązanie Cisco Spark (dzisiejszy Webex Teams), stanowiące świetną odpowiedź na nasze potrzeby związane z możliwością oferowania rozwiązania chmurowego, którego nie miała firma Polycom. Rynek w tej chwili jest podzielony na dwa sektory – na tych klientów, którzy w swoich konferencjach korzystają z programu Skype dla firm, i tych, którzy go nie używają. Zazwyczaj klienci, którzy w przeszłości korzystali z oprogramowania Skype, robili to dlatego, że opierali na nim swoją telefonię. Natomiast klienci wywodzący się z Webexa są zorientowani na wideo. To dwa różne podejścia do tematu, odmienne potrzeby, różne nawyki i przyzwyczajenia. W takim wypadku najlepiej jest mieć w swoim portfolio dwa różne rozwiązania i móc wybierać z nich to najlepsze dla danego odbiorcy, jego potrzeb i dotychczasowych przyzwyczajeń. Należy również wspomnieć, że firma Cisco bardzo dokładnie odrobiła lekcję, jeżeli chodzi o wygląd produkowanych przez nią rozwiązań. To bardzo estetyczne produkty, które pasują także do wnętrz o wysokim standardzie. 

Marka Cisco jest kojarzona przede wszystkim z wysokiej jakości osprzętem sieciowym…
Zygmunt Łodziński
: Tak, ale równocześnie można zaobserwować teraz pewien zwrot, jeżeli chodzi o całą strategię w Cisco. Cały świat zaczyna iść w stronę usług „software as a service”, „hardware as a service” i również firma Cisco interesuje się takim modelem biznesowym, który zapewni długoterminową współpracę z klientem i pozwoli świadczyć usługi na jego rzecz przez długi czas, a nie skończy się po jednorazowej sprzedaży.

Andrzej Rzepecki: Faktycznie, na firmę Cisco można patrzeć przez pryzmat sprzedaży sprzętu, ale równocześnie warto zwrócić uwagę na fakt, że producent kupił firmę Meraki, produkującą nie tylko sprzęt, ale także rozwiązania chmurowe. Mamy tutaj produkty, które wystarczy połączyć w sposób zdalny – wyciągnąć z pudełka, podłączyć i wszystko zostanie skonfigurowane automatycznie. Co więcej, zarządzanie taką siecią może odbywać się zdalnie, bez konieczności udziału choćby jednej osoby na miejscu. Aby jednak móc korzystać z tej funkcjonalności, trzeba opłacać miesięczną subskrypcję, która daje nie tylko dostęp zdalny, ale przedłuża gwarancję i w rezultacie zapewnia efektywne działanie i bezpieczeństwo sieci. Mamy zatem przykład modelu sprzedaży umożliwiającego długofalową współpracę. 

 

 

 

Siedziba firmy VisionCube mieści się w jednym z krakowskich kompleksów biurowych. Jednak nowatorskie podejście firmy polega na tym, że nie tylko jest to wasza przestrzeń administracyjna, ale także kompleks sal, które mogą pełnić funkcje showroomów, jak i być udostępniane zewnętrznym klientom na potrzeby przeprowadzania wideokonferencji. Jak przebiegała realizacja tego biura i jakie znajdziemy tutaj rozwiązania? 
Andrzej Rzepecki: 
Biuro zostało zaprojektowane w taki sposób, aby wpisywało się w światowe trendy królujące w tego rodzaju przestrzeniach oraz odzwierciedlało to, w którą stronę zmierza rozwój nowoczesnych przestrzeni biurowych. Zagadnienie to zaczęliśmy analizować już wiele lat temu, m.in. zwiedzając różne biura na całym świecie.  Myśląc o koncepcji naszej przestrzeni, w dużym stopniu wzorowaliśmy się na londyńskim biurze firmy Meraki. Rozpoczynała ona swoją działalność jako startup i od początku reprezentowała nieco odmienne niż w innych firmach podejście do wielu aspektów funkcjonowania. Nie stworzyli oni tradycyjnego, standardowego biura z przestrzenią typu open space, podwieszanymi sufitami itp. Powstało miejsce skonstruowane dokładnie według ich potrzeb. Tworzone dzisiaj biura mają być przede wszystkim przestrzenią, w której dobrze czujemy się my i nasi pracownicy. Na koniec dnia sprowadza się to do tego, o czym zapomina bardzo wiele firm – jeżeli stworzymy przyjazne miejsce do pracy, w którym pracownicy będą chcieli przebywać, to nie będą oni stali w blokach startowych już piętnaście minut przed dzwonkiem.  Dodatkowo, jeżeli chodzi o samą organizację przestrzeni biurowej, zauważalne jest również to, że coraz więcej osób pracujących w korporacjach zaczyna odkrywać, że preferują pracę w mniej standardowych miejscach. Na przykład u nas bardzo często jest tak, że ktoś siada i pracuje w kuchni, dlatego – co zresztą również zostało zaczerpnięte z jednego z biur, które odwiedziliśmy – jedni mają na wejściu recepcję, a my mamy ladę barową. To odejście od utartych schematów.  Uważam, że branża AV ze swoimi rozwiązaniami dzisiaj również musi „wejść” w wiele nietypowych miejsc. Dzisiaj Wi-Fi czy zestaw przyłączy w kuchni jest standardem, zdarza się jednak, że przychodzi do nas klient i twierdzi, że w tej przestrzeni musi mieć również telefon konferencyjny. My to rozumiemy i instalujemy takie rozwiązanie. Jest bardzo prawdopodobne, że w kuchni zaczną wkrótce pojawiać się też terminale czy ekrany dotykowe. Model pracy cały czas się zmienia. 

 

 

 

Na swoim koncie macie bardzo wiele wdrożeń systemów wideokonferencyjnych. Z pewnością jednym z najciekawszych z nich jest to stworzone daleko od krakowskiego czy nawet polskiego rynku, w Ugandzie. Czy mógłbyś opowiedzieć o tym, jak narodził się ten projekt i jak przebiegała jego realizacja? 

Andrzej Rzepecki: Wraz z moją żoną, która jest lekarzem, od dawna myśleliśmy o tym, aby pomagać w Afryce. W pewnym momencie nadarzyła się okazja i moja żona pojechała do maleńkiego szpitala w miejscowości Kakooge, położonej w buszu afrykańskim, gdzie pracowała przez pewien czas.  Okazało się, że z ponad pół miliona mieszkańców zaludniających okolice Kakooge bardzo wielu ma przepuklinę, której nie da się leczyć z uwagi na brak sal operacyjnych. Postanowiliśmy więc, że wybudujemy taką salę. Przecież budowa bloku operacyjnego to prosta sprawa i każdy inżynier potrafi to zrobić [śmiech]. Ze względu na to, że w przeszłości miałem okazję brać udział w projekcie wyposażenia bloku operacyjnego w system AV, posiadałem pewnego rodzaju doświadczenie.

 

W efekcie stworzyliśmy projekt złożony do polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych o sfinansowanie powstania bloku operacyjnego, zakupu ambulansu i przeprowadzenia stu dwudziestu szkoleniowych operacji. Od początku realizacji tego projektu myślałem o tym, że w sali operacyjnej powinna znaleźć się sieć LAN oraz Internet, który pozwoliłby pracującym na miejscu lekarzom, wykazującym niestety spore braki w wiedzy, na kontakt ze światem i możliwość zdalnego szkolenia.  Łączność była kluczowa przy kilku innych realizowanych przez nas projektach. Przykładowo, gdy zajmowaliśmy się modernizacją siedemdziesięciu studni głębinowych w Ugandzie, ja, jadąc na miejsce i nie będąc hydrogeologiem, miałem po drugiej stronie cały sztab ludzi, którzy wspierali mnie w sposób zdalny. Ja dostarczałem dane i zaraz otrzymywałem potrzebne informacje. 

 

AUTOR: Łukasz Kornafel, AVIntegracje

ZDJĘCIA: VisionCube

galeria

TAGI:

Magazyn AVintegracje dedykowany specjalistom branży systemów zintegrowanych, architektom i entuzjastom inteligentnych budynków.